Skip to content

Bruce Chatwin”Pieśni stworzenia”

Grudzień 21, 2009
Tytułowe Pieśni Stworzenia… Są one– najogólniej mówiąc – labiryntem niewidzialnych dróg
pokrywających cały kontynent australijski.

Europejczycy nazywają je „ścieżkami śpiewu” lub „szla-kami snu”, natomiast sami aborygeni nawają je Yiri (w języku Walpiri) – „ślada-mi przodków”, lub „ścieżkami prawa”. Są ścieżkami przecinającymi cały kontynent australijski.Pojawiły się dzięki mitycznym przodkom, którzy powstali z ciemnej, martwej Ziemi i podróżowali, stwarzając góry, doliny, zbiorniki wodne,zwierzęta, ludzi –całe życie na Ziemi.

Są również mistycznymi religijnymi pieśniami, które
opowiadają historię stworzenia.Podczas wędrówek przodków i ich przygód zostały
ustanowione wszystkie prawa dotyczące życia i polowania.

Ścieżki śpiewu są to również obrazy przedstawiające wędrówki herosów Epoki Snu, opowiadające o tym, jak Ziemia została „wyśpiewana” i w ten sposób – stworzona. Na północy i północnym zachodzie Australii mają
swój początek najważniejsze ścieżki śpiewu – na wybrzeżach
Morza Timor i Cieśniny Torresa, by potem – prowadząc dalej na południe –przeciąć w
poprzek cały kontynent. Może to właśnie tam prowadziły mityczne trasy wędrówek?
Trudno to dziś odgadnąć, gdyż było to bardzo dawno, może nawet pięćdziesiąt i więcej tysięcy lat temu…Przez całe tysiąclecia lud ten wiódł spokojne, koczownicze życie. Mężczyźni polowali, a kobiety zbierały pożywienie i zajmowały się dziećmi. Ludzi tych ukształtowały wiatr, słońce i woda. Czas płynął powoli.

Bruce Chatwin stworzył prozę niezwykłą,magiczną a wręcz mistyczną.
Dzięki niej czytelnik  poznaję kulturę oraz
tradycję Aborygenów o ,której dziś tak mało słyszymy.
To doskonała uczta dla każdego nawet najbardziej wymagającego czytelnika. Warto również wspomnieć iż bardzo dużym atutem książki jest jest jej forma. Mowa tutaj oczywiście o reportażu ,który budzi nie tyle większe zainteresowanie wśród czytelników ale również pozwala na krótką polemikę z autorem.Nie mogę doczekać się kiedy w swym czytelniczym zbiorze będę mogła ujrzeć „W Patagonii” tego Ów pisarza.


Reklamy
4 Komentarze leave one →
  1. Grudzień 22, 2009 10:32 am

    Przyznam, że przechodziłam obojętnie obok książek Chatwina w księgarni, ale może czas się mu bliżej przyjrzeć 😉

  2. alejka permalink*
    Grudzień 23, 2009 10:55 pm

    Warto,warto!
    Wspaniały reportaż…I do tego z tak odległego zakątku świata,szkoda ,że tak mało miejsca poświęca się w literaturze tym rdzennym mieszkańcom Australii. Ich tradycja,kultura,wierzenia-to coś innego. Dla nas momentami absurdalnego a jednak stanowi podwalinę ich życia. Muszę poszperać w bibliotece:):):)

  3. savor permalink
    Grudzień 24, 2009 2:54 pm

    meri krismas:)
    wszystkiego tego, co mary napisała w swoim mejlu (dostałabyś ode mnie mejla, gdybys zapodała adres 😛 )

  4. alejka permalink*
    Grudzień 25, 2009 6:11 pm

    Ojjj nie pomyślałam. Ale nie martw się za rok,wyślę Ci nie tylko adres emailowy ale również numer konta:D
    Dziękuję za Życzenia 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: